2007-05-24 21:18:06 >> Sam
Jak to krotko ujac jestem sam w Londynie(w pl osoba ktora za nieco ponad miesiac zostanie moja zona)i jakos tak w tej sytuacji malo szczesliwy, nie ma sie do kogo nawet odezwac, pozatym masa problemow w pracy przez to wszystko spie moze 3 godziny dziennie.
Juz sie czasem ryczec chce.
Dzis i jak kazdego wieczora czekam na cud siedzac i gapiac sie w kompa, ze moze ktos sie pojawi i zrobi mi niespodzianke.
Ale widocznie sa lepsze rzeczy do robienia
skomentuj (1)
2005-06-06 18:39:50 >> Podczas samotnej nocy
Jestesmy sami o polnocy na jednym z przystankow.
Ty nie znasz mnie a ja Ciebie, ja udaje sie w Twoja
strone niby pretekst zeby zerknac na rozklad jazdy, wyciagam reke tak
od niechcenia zeby spojrzec na zegarek, i muskam delikatnie niby przez
przypadek Twoja pierś... przez ulamek sekundy czuje jak Twoj sutek
twardnieje...
Ty lekko speszona... ja przepraszam za to wszystko ze to był przypadek ale nie wiem jak to
sie dzieje ze moja reka nagle laduje na Twym policzku. Widze Twoj usmiech,
przyjemnosc maluje sie na Twojej twarzy razem z lękiem przed
nieznanym i porzadaniem.
Moja dlon choc goraca odczuwa niesamowite cieplo Twego policzka.
Gladze go delikatnie a Twoje usta rozchylaja sie i pozostaja w
namietnym bezwladzie, jakby czekaly na ten jeden moment na to by
zetknely sie z moimi....
Ja gladze Cie po nim coraz mocniej... slysze jak wzdychasz... widze ze
juz odlecialas... poddajesz sie mojemu dotykowi... zblizam sie do
Ciebie... powoli jakby od niechcenia... moje usta choc oddalone juz
tylko od centymetr od Twoich wyczuwaja ich smak, lecz nie chca
kosztowac... tylko kasac zebami i tak tez sie staje...
Ahh co za uczucie te delikatne wargi pod moimi zebami... ale dosc
kasania mimo ze Ty jeczysz i nie wiem czy z bolu czy tez z rozkoszy.
Wiec jesli to bol to chce Ci go wynagrodzic. Lekko oblizuje Twoje
wargi moim jezyczkiem, wsuwam Ci go w usta i odczuwam wielka
przyjemnosc ze spotkania z Twoim... hmm co za
przyjemnosc mogla by trwac wiecznie ale tak nie bedzie... czas na
wieksze przyjemnosci...

Odwracam Cie opieram moje obie rece laduja na Twoich piersiach... na
szczescie masz zwiewna koszulke i jestes bez stanika takze nie mam
wiekszego problemu zeby sie do nich dostac... sa niesamowite... takie
jedrne... jednoczesnie wkladam kolano pomiedzy posladki. Ty juz sie
wijesz czuje pod kolanem jak jestes mokra... uff siegam reka w tamto
miejsce i wcale sie nie myle uff poprostu ociekasz..
Twoje rece zostawiaja mokre slady na szybie, wypinasz swoj tyleczek
jak przeciagajaca sie kotka po goracej marcowej nocy.
Podwijam Ci sukienkie i czuje to cieplo bijace od łona...

lekko jakby musnieciem
zjezdzaja Twoje majteczki. oddychasz coraz szybciej... jedna reka
lapie Cie za posladek a druga za piers...
i wjezdzam w Ciebie
baaaardzo powoli... czuje jak drzysz...
Z poczatku wjezdzam w Ciebie bardzo powoli... ale z czasem
przyspieszam... do takiego stopnia ze jak sie zdezam z Twoim
tyleczkiem slychac plasniecie... Jedna reka lapie Cie za wlosy i mocno
ciagne Cie za nie... jeczysz... wijesz sie lecz nie mozes nic zrobic
bo trzymam Cie coraz mocniej i coraz mocniej w Ciebie wjezdzam....
Powoli czuje ze dochodze jest coraz blizej... czuje jak mi nabrzmiewa
w nim krew... jest coraz blizej... przyciskam sie coraz mocniej... juz
prawie... w ostatniej chwili z Ciebie wychodz Ty lapiesz mnie go mocno
w rece i wkladasz go do ust... eksploduje w Tobie...
skomentuj (4)
2005-05-03 19:10:39 >> Kłody pod nogi
Duzo się dzieje nawet za duzo-jak na mnie. Wszystko w tak szaleńczym tempie ze już nie nadazam. Praca, uczelnia, wyjazd i w koncu wytchnienie [Miśka :*]. Wszystko by było dobrze gdyby te sprawy się nie przeplataly nawzajem a na moje nieszczęście wszystkie sa zalezne. Najgorzej jest kiedy zaczynaja się rodzic z tego tytulu problemy! WIELKIE!!
Praca – to co mnie najbardziej dobija a właściwie nie to co robie tylko to jacy ludzie mna rzadza a raczej pomiataja, no bo w koncu tak się czuje jak smiec. Ciagle donosy raporty, to wyglada jak jedna wielka paranoja-gdzie tu motywacja?? O sory szefowa powiedziala mi ze lepszych warunkow nie znajde (700 zeta :/ ). Niestety musze to przebolec jakos ale jest mi bardzo ciezko i czasem już nie mogę, ale musze, potrzebuje tej kasy, na uczelnie, na wyjazd, na nadzieje, na marzenia moje i Jej!!
Uczelnia- no to jest chyba drugi wielki dol. Wiem ze się nie wyrobie, nie mam czasu, przeniosłem sobie sesje 2 tygodnie wczesniej i wypada mi 4 egzamy i 8 zaliczen podczas 2 dni, masakra. W sumie to teraz powinienem się uczyc a nie skrobac ta notke, ale niestety nie mogę się skupić na niczym.
Wyjazd-pieknie jest marzyc o nim ze siedze już w samolocie z moja Kochana i lecimy do naszego wyśnionego kraju. Tak marzenia… jakze odlegle od rzeczywistości… boje się… ze może się nie udac… ze cos pójdzie nie tak… ze Ona się zawiedzie. Nie sypiam za duzo prawie wcale czasem tylko uda mi się uspokoic i pospac dłużej, ale do tego potrzebuje zrozumienia wsparcia i spokoju od wszystkich...
Wczoraj stalo się cos zlego…
Nie lubie kiedy takie rzeczy się dzieja, kiedy tak jest. Rankiem moje serce rozwalalo uczucie przeogromne takie wspaniale, miałem naprawde piekny poranek i chciałem się nim podzielic z moja Anetką… no ale niestety byłem w pracy i piszac do niej smsa zczail mnie lider-faszysta jebany, spisal raport i zostawil szefowej :/ masakra bo nie mam podpisanej umowy na maj a już raz byłem na dywaniku u niej :/
Marzyłem o jednym żeby nastal wieczor i żebym mogl znaleźć spokoj w jej ramionach.
Po drodze jak do Niej szedłem to mnie troche zaskoczyla zadzwonila i powiedziala ze jedziemy na grilla do Łukasza- nie cierpie jak mnie ktos stawia przed faktem dokonanym, ja tylko chciałem… odnaleźć spokoj. Zawiodła się na mnie jak Jej powiedziałem ze nie cche jechac, głupio mi, w ogóle jestem głupi. Chciala dobrze nawet bardzo. Ciezko mi teraz mysli zebrac nie spalem duzo. Chciałem z Nia o tym porozmawiac żeby powiedziala jakie ma pragnienia związane z tym wieczorem ale byłem tak zblokowany calym zajsciem w pracy ze nie moglem wydobyc ani slowa z siebie. Płakała a ja Jej potrzebowałem, potrzebowaliśmy się nawzajem… wszystko to było jak jakis chory koszmar. Mówiła mi ze chciala dobrze. A ja spytałem o co chodzi? (glupie pytanie) ona pomyślała „jak zwykle mnie nie sluchasz”, wcale nie!! słucham Cie doskonale tylko czasem chce cos usłyszeć 2 razy żeby być pewnym-tylko to. Jak dowiedziałem się jak to ma wyglądać zanim skończyła mowic już się zgodziłem chciałem to zrobic dla Nas. Tylko jeszcze potrzebowałem chwilke dla siebie żeby się „podnieść”, czulem ze musze się położyć, uspokoic. Dla mnie wystarczylo ze Ona tam była w pokoju, nie musiala nic mowic, nie musiala nic robic, tylko być. Tylko ze płakała a to mi nie pomagalo, zrobila jednak cos jednego, położyła swoja dlon, poczułem jakby dotyk aniola spływał w moje cialo. Płakała dalej mówiła ze jest beznadziejna zgodziłbym się z tym jakby to tak o mnie powiedziala.
Postanowiłem się podnieść, musialem jak najszybciej wyjsc bo robilo mi się slabo.
W koncu dojechaliśmy tam było milutko, tak jak mówiła ze będzie tak jak chciala ale Jej nie było :(
Popiliśmy, zjedliśmy i poszliśmy spac. Szybko usnęła, spoczywala mi w ramionach ja ilekroć usnolem to snil mi się dzien w pracy, masakra, wiec już tylko pozostawalo czuwanie przy Niej. Co jakis czas budziłem ja pocałunkami mowilem ze Ją Kocham i ze przepraszam. Chciałem żeby ta noc cos znaczyla dla Niej mimo tak niefortunnego początku, ale do teraz nie doczekałem się odpowiedzi na tego smsa :( [dla mnie nie wszystko jest oczywiste i czasem potrzebuje to wiedziec]
Wiem ze nadal jest jej smutno i wiem ze przeze mnie
A ja tylko chciałem odnaleźć spokoj i wytchnienie ;((((((((((
skomentuj (2)
2005-04-19 16:57:44 >> Dobra połowa potrzebuje Cie!!!!
Ja składam się z części nie spójnych, przeczących sobie nawzajem,
Jedna mówi chcę stąd wyjść, druga mówi ja zostaję,
Wiem, że to jest męczące nie tylko dla mnie, lecz dla tych,
Którzy ze mną przebywają, mówią:
Nie mogę znieść tych twoich humorów i zmian, pewnie rację mają bo,
We mnie jest orkiestra, która grać razem nie daje rady.
Jedna część zadowolona przyjmuje z pokorą wszystkie zmiany,
Druga na to pieprzę, ja nie nadążam, wysiadam czasami więc zdarza się,
Że nie wiem czego chcę, jedna część mówi jest tak dobrze,
Druga jest tak źle, tyle sprzecznych myśli, by czas pozszywać,
I wyciąć to co złe, niczym chirurg wycina wyrostek.
Patrzę czasami na moje dłonie, lewa młoda jakby wiecznie wypoczęta,
Prawa pomarszczona, spocona i wiecznie napięta, jak sytuacje w których,
Wychodzi złość, bo wygrywa z tą drugą stroną,
Wypowiadam wtedy słowa, które bolą :((((((
Więc jestem jeden, czy jest nas dwóch, rozmawiam ze sobą,
Siedząc na kanapie i nie ma nigdzie porozumienia, już wiesz dlaczego
Moja twarz tak szybko się zmienia.
Jest na dwóch, dwoje, czy troje, bo niczym w kalendarzu daty tak szybko,
Zmieniają się moje nastroje, ty pytasz:
Co jest? Co jest? Co jest?
Trzeba mnie złożyć od nowa, część po części
Jak klocki, pozszywać do kupy, bo na razie chcę zarzucić nogi na stół i Nie robić nic i tylko czekać aż ta druga część przyniesie mi zakupy,
Lecz nie mogę rozerwać się, choćbym bardzo chciał,
Jedna część chce leżeć, druga namawia bym wstał,
Jedna chce spać, a druga robi wszystko bym nocy się bał,
Ktoś mi mówił wczoraj, że widział mnie w mieście,
Jak gadam sam do siebie, ja odpowiadam, że:
Wypuszczam z gęby różne odgłosy, najpierw idę tam później nie nie idę, Mam dosyć.
Tyle sprzecznych zdań, przeczących sobie nawzajem,
Wypowiadam w tak krótkim czasie, nie dowiesz się co myślę,
Przyglądając się mej mimice, ona nie zdradzi nic nie,
Nie zdradzi nic. Jest mnie dwóch, może trzech,
Tylko Ty możesz temu zaradzić.
Poukładaj mnie kawałek po kawałeczku,
Poukładaj mnie proszę, bo taki podzielony na części, jest zupełnie do niczego, poskładaj tak jak dziecko składa klocki lego.
Jeden do drugiego,
Drugi do trzeciego.
A wtedy usiądę, wygodnie w fotelu, zakładając nogi na stół i polepiony solidnie, by nigdy nie było takiej siły, która znów podzieli mnie na pół.
Będę się czuł jak nowo narodzony, jak za rzutów oczyszczony, sam z sobą pogodzony, stanę przed Tobą o tak, od dołu do góry przez Ciebie polepiony.
Ja się nie zmienię, więc poukładaj mnie, a ja zapuszczę w Tobie korzenie!!!!!!!!!!!!!!!
skomentuj (2)
2005-03-28 14:28:48 >> Czasem brak mi już sił ale daje rade
Długo mnie nie było to fakt byłem tak zabiegany, że nie miałem czasu na nic. W końcu znalazłem prace, cieszę się mimo iż to nie jest szczyt moich marzeń. Ale lepiej robić coś niż siedzieć w domu i się dołować.
Ostatni miesiąc był ciężki… moja druga Połóweczka ma bardzo ciężkie dni. Jej nastroj zmienia się jak w kalejdoskopie… chwile załamania, chwile szczęścia, chwile smutku. Staram się by tych drugich było więcej niż tych pozostałych… niestety nie mogę być przy Niej cały czas mimo iż pragne tego najbardziej na świecie…wiem że mnie potrzebuje a ja nie mogę być przy Niej… w tych chwilach żałuje że znalazłem tą prace.
W tych chwilach ja sam przeżywam to tak samo jak Ona. Jak się zaczyna to przebiega mnie takie straszne uczucie, którego wolalbym nie czuc nigdy. Zaczyna mnie piec serce brak mi oddechu, kolana mi się załamuja, rece opadają… czuje się bezsilny…
Zaczynam się modlić… to u mnie coś nowego ale bardzo pomaga… zawsze znajduje rozwiązanie i wiem co musze robic… BYĆ SILNYM, zapomnieć o tym i myśleć kim naprawde Ona jest dla mnie.
A jest wszystkim co najpiękniejsze na tym świecie, wszystkim czego pragnę, jedyną osobą ktorą prawdziwie Kocham i na której tak bardzo mi zależy.
Jest pięknym kwiatem, który bardzo mocno zakorzenił się w moim sercu.
Nie mogę dopuścić by stało się coś złego, wiec zaczynam działać.
Rozwiązanie jest proste, musze Ją porwać z tej jaskini w której mieszka, od ludzi którzy zamiast być wsparciem są przyczyna tego wszystkiego, musze Ją wyrwać od tej sztuczności, pięknych uśmieszków-bo trzeba się uśmiechać.
Chce być dla Niej wsparciem, opoką, osobą na którą może zawsze liczyć, chce Jej pokazać co tak naprawde znaczy prawdziwa rodzina pełna miłości i szczerości gdzie nie ma miejsca na zbędne kłótnie.
Dom w którym zawsze znajdzie spokój.
Mówią że miłość uskrzydla, ale też dodaje niesamowitej energii i siły.
skomentuj (3)
2005-02-24 18:16:10 >> Jedno ważne zdanie jedna ważna myśl
Oboje leżą jakby uśpieni zagubieni gdzieś w odmętach myśli.
On gładzi Ją delikatnie opuszkami palców po brzuchu. Czuje jak jest delikatna czasem wydaje mu się że gdyby mocniej ścisnął to by Ją zranił.
Ten aksamit pod palcami… On uwielbia to uczucie, uwielbia tak przy Niej odpoczywać bo wie że Ona wtedy jest spokojna, bezpieczna, wie że nic Jej nie grozi, czuje że mimo wielu przeciwności losu wszystko się zawsze ułoży.
On swą dłoń ułożył na Jej policzku. Ahh cóż za wspaniałe uczucie jakby złapać duszę. Obdarował Ją pocałunkiem, lecz nie takim zwyklym, pocałunkiem który wlewa w Nią całe uczucie drzemiące w Nim tak jakby chciał żeby wpłynęło do Jej ust, żeby poczuła jego smak.
Pocałunek…. Pocałunek pełen Miłości.
Nagle spogląda na brzuch… i głupi żart zrodził Mu sie w głowie… i powiedział
On:
A co jeśli tam coś już rośnie?
Ona spogląda na Niego z uśmiechem jakiego nigdy nie widział, bynajmniej nie śmiała się, po prostu pogodnie się ucieszyła. Ucieszyła się tak jak nigdy się nie ucieszyła. Widać było jak sobie to już wyobraża jak się cieszy jak żyje tym. Te 3 sekundy tak ulotny czas, a jemu wydawało się że trwa to wieczność. Delektował się tym widokiem.
I powiedziała:
To będzie miało Kochającą mamę.
Te słowa jeszcze bardziej Nim wstrząsnęły. Było mu wstyd, wstyd tego głupiego żartu, ale jednocześnie był zadowolony że tak powiedział.
W jednej sekundzie tysiąc myśli…
Szczęście
Najważniejsze było to że nie odczuwał żadnego strachu, nie bał się, czuł się spokojny… spokojny o jutro spokojny o każdy następny dzień. Wszystko to dlatego że jest Jej pewny, Jej uczuć, spokojny o Nią i ufa Jej a to najważniejsze.
Chwile później pojawiły się pytania: co jeśli? co wtedy?
Pierwszy raz w życiu postawił się w tej roli. Pomyślał „Jeśli faktycznie kiedyś niekoniecznie teraz to obdaruje Je taką Miłością jaką Ją obdarowuje”
A Jej powiedział:
I będzie miało Kochającego tatę.
skomentuj (3)
2005-02-23 18:21:15 >> mały minusik...
Tak właśnie- dostrzega się go na samym początku, niby nie przeszkadza ale z czasem rosnie do miary wielkiej wady. Czasem się zastanawiam czy tej wady nie wprowadzić w swoje życie, żeby nie przeszkadzało, żeby się w końcu uspokoić, żeby już o tym nie myśleć, że ktoś bliski niszczy swoje zdrowie… Ale czy to pomoże nie wiem może się przekonam a może nie… kto to wie. Ja pierdole ale mam nastrój a to tylko pogłębia moją ochotę.
skomentuj (1)